Informacje

09.07.2025: Blog w remoncie

01.04.2023: Nowe zadanie! Numer 15

14.03.2023: Odeszły od nas następujące postacie: Diego, Pedro, Zachary

09.03.2023: Nowa postać: Nickolai

08.03.2023: Najlepsze życzenia dla wszystkich kobiet!

07.03.2023: Nowa postać: Gabriela

06.03.2023: Początek wydarzenia "śnieżyca dziesięciolecia"!

01.03.2023: Punkty za luty 2023 zostały przydzielone!

25.02.2023: Pojawiła się mapa wraz z opisem (patrz: lokalizacje).

22.02.2023: Nowa postać: Georgina

16.02.2023: Nowa postać: Silvana

12.02.2023: Nowa postać: Camille

11.02.2023: Nowa postać: Rosaline

01.02.2023: Punkty za styczeń 2023 zostały przydzielone!

16.01.2023: Nowe potwory: wyverna, żmija, tungo

14.01.2023: Nowa postać: Shiranui

10.01.2023: Nowa postać: Pil

05.01.2023: Ponowne uruchomienie bloga! Nowa postać: Lestat de Chuvok

04.01.2023: Nowa lokalizacja: Birme oraz opis Rivotu

03.01.2023: Aktualizacja fabuły. Nowe zadanie (ostatnie): numer 14. Zmiany: Usunięto statystyki na rzecz ogólnych punktów. Stare statystyki wciąż są dostępne u administracji. Kolejne zadania pojawiać się będą tylko przy okazji wydarzeń. Nowa lokalizacja: obóz łowców.

02.01.2023: Zmiany: Całkowicie nowe funkcjonowanie grup! Zapraszamy do dopasowania swoich postaci do każdej z nich!

27.07.2022: Nowa postać: Zachary

01.07.2022: Nowa postać: Regis

26.06.2022: Nowa postać: Dante

12.04.2022: Nowa postać: Cyliad

24.03.2022: Nowa postać: Karniela

20.03.2022: Nowe zadania! Numer 10 i 11

20.03.2022: Nowa postać: Sigrid

10.03.2022: Najlepsze życzenia dla wszystkich mężczyzn!

09.03.2022: Wydłużone zaklepywanie zadań - teraz trwa 72 godziny!

08.03.2022: Najlepsze życzenia dla wszystkich dam!

07.03.2022: Nowa postać: Shen

06.03.2022: Nowa postać: Clayton

06.03.2022: Pierwsze wydarzenie pojawi się gdy na blogu będzie 10 postaci.

05.03.2022: Nowe zadania! Numer 6 i 7

04.03.2022: Nowa postać: Diego

03.03.2022: Nowe postaci: Avrion, Conna, Saadiya oraz Feri!!

03.03.2022: Otwarcie bloga!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shen. Pokaż wszystkie posty

27 lut 2023

Od Shena "Srebrne pazury" cz. 15

Jesień 1456

 Shen spojrzał na niego gniewnie. Kiedy zauważył, że na młodszym mężczyźnie nie zrobiło to żadnego wrażenia, a jego twarz pozbawiona choć cienia zmarszczek nie drgnęła, syknął:

– Już wiem, gdzie jest Gildia. Mogę dotrzeć tam sam i wymordować wszystkich, kogo tylko tam znajdę, bez względu na płeć, ani wiek.

– To byłoby niezbyt mądre posunięcie, skoro rzekomo nas potrzebujesz...

– Co jeśli kłamałem i była to tylko naiwna bajeczka, w którą uwierzyłeś?

Patrzyli sobie w oczy przez dłuższą, pełną napięcia chwilę. Avrion wciąż wyglądał na niewzruszonego, choć wyraźnie nad czymś się zastanawiał. W końcu zsunął się z siodła i bez słowa zaczął prowadzić Ialana za sobą. Shen na szczęście miał umiejętność wsiadania na konia w ruchu, wobec czego nie stanowiło to dla niego większego kłopotu. Wystarczyło, że wziął mały rozpęd, wybił się, a jego noga sama odruchowo wylądowała po drugiej stronie siodła. Wylądował wygodnie i bezboleśnie. Avrion nawet się nie obejrzał. Prowadził dalej fryzyjczyka przez bagno, nie chcąc kontynuować rozmowy z białowłosym.

Lord stale obserwował tył głowy mężczyzny. Ciemne włosy zawiewał brutalny mroźny wiatr przyniesiony przez nadchodzącą zimę. Nie rozumiał jego poczynań. Nie zależało mu? Na to wyglądało. Już w myślach przygotowywał przemowę, jaką odbędzie wobec członków Gildii. Z łatwością zostanie jej przywódcą, był całkowicie pozbawiony jakichkolwiek wątpliwości. Odbuduje swoją potęgę, stworzy armię pełną doświadczonych wojowników. Niaolong jeszcze o nim usłyszy i pożałuje wygnania najwybitniejszego ze swoich dowódców...

Niestety, jak wkrótce będzie mu dane się przekonać, żadne z tych planów nigdy się nie spełni.

25 lut 2023

Od Shena "Jesteś ze Wschodu?" cz. 21 (cd. Shiranui)

Jesień 1457

 Początkowo nie wiedział, gdzie jest. Kiedy świat przestał wirować, natychmiast tego pożałował. Coś się w nim zaczęło kruszyć. Jak szczelina w lodzie, snująca się po całym jeziorze, aż do jego stóp. Kiedy wpadł do zimnej wody, nie chciał już z niej wychodzić. Nie sądził, że był zdolny do takich uczuć. Był przecież bezlitosnym lordem Shenem. Wszyscy powinni mu się kłaniać, być na każde zawołanie. Mimo tego... był tak potwornie sam. Zacisnął powieki, starając się nie okazać po sobie słabości. To musiała być wina wieku, który pochłaniał jego ciało, tkanka po tkance. Nie mógł sam siebie okłamywać, że nie widział zmarszczek w tafli wody. Starość robiła z nim coś niewysłowionego. Dotkliwego aż do głębi. Uderzała w partie, o istnieniu których nie miał dotąd pojęcia.

Słowa Avriona docierały do niego jak zza warstwy wody. Były zamglone i niewyraźne. Wkrótce resztki ciepła zniknęło, a on był osaczony własnym ziąbem. Zwinął się w kłębek, choć nie wiedział, czy zrobił to naprawdę, czy tylko sobie to wyobraził. Nie czuł kontaktu z własnym ciałem. Nie czuł otulającego go wełnianego koca, ani miękkości poduszki pod głową. Otumaniony własnym bólem, z trucizną atakującą układ nerwowy. Nie wiedział, czy od tego ucieknie.

Czy tak wyglądała śmierć? Był tak potwornie samotny. Chciał kogoś przy sobie, tak rozpaczliwie, że rozdzierało to jego skórę. Zimno raniło jego ramiona, a policzki pokrywały się gęstym rumieńcem. Krople spływały po jego twarzy, nie wiedział jednak, czy był to pot, czy może łzy. Spadał na dno mroźnego jeziora, taki był koniec. Uderzał o dno, gotów odpłynąć na tamten świat. Muł przepuszczał jego ciało przez swoje warstwy...

Nagle ciepło powróciło. Gwałtownie wypchnięto go do wody, a potem na powierzchnię. Wyrzuciło go tak wysoko, że poczuł podmuch zimowego powietrza. Otulił jego mokre policzki, a dreszcz przeszył jego wymarznięte ciało. Będzie chory. Jest chory...

Gwałtownie zaczerpnął powietrza i otworzył powieki. Nie widział błękitu, ani nawet szarości, nieba. Dostrzegał ciężki, naciągnięty materiał zdobiony błyszczącymi niciami. Do jego nozdrzy doszedł zapach przypraw, który dobrze rozpoznawał. Udało mu się przenieść wzrok w bok, do jego źródła. Obok niego siedział Avrion i patrzył na niego uważnie. Nie uśmiechał się. Czekał na coś.

– Mówiłem ci, żebyś nie odchodził – wyszeptał ciemnowłosy.

Shen chciał coś odpowiedzieć, ale sam nie wiedział co. Czuł konieczność otworzenia ust, ale nie wydostał się z nich żaden dźwięk.

– Czułem, że twoja dusza się ulatnia. Nie rób tak więcej – dodał Avrion, równie cicho. Pobrzmiewała w nim groźba, choć Shen nie znał jej przyczyny.

Wtedy poczuł, lub usłyszał, obecność kogoś jeszcze. Kupiec podniósł wzrok i popatrzył na wprost z intensywnością, której Shen nie widział ani razu, od kiedy tutaj się znalazł. Chciał obrócić głowę, ale nie mógł. Ktoś stał w wejściu do namiotu, to było pewne. Nie umiał jednak rozpoznać barwy głosu. Wspomnienia coś mu podpowiadały, ale nie łączył ani słów, ani obrazów w logiczną całość. Był całkowicie zgubiony w swoim mętnym umyśle. Zmęczony, znów pozwolił powiekom opaść. Słuchał jednak, próbując zrozumieć wypowiadane słowa i połączyć w dające się zinterpretować zdania.


<Shiranui?>

23 lut 2023

♠ Od Shena "Zuchwała propozycja" cz. 1 (cd. Georgina) ♠

 Jesień 1457

Shen leżał na swoich miękkich poduszkach w namiocie i sporządzał notatki w grubym, obitym skórą notesie. Zakupił go nie tak dawno podczas wyprawy do Rivotu. Nie lubił tamtejszej ludności. Była prostacka i biedna. Musiał jednak przyznać, że od czasu do czasu mieli tam całkiem zgrabne oferty. W ten sposób kupił za małą kwotę nie tylko notatnik, ale i pióro oraz kałamarz pełen atramentu. Skrobał sumiennie używając jak najprostszych słów. Wciąż nie radził sobie najlepiej z tutejszą mową. Najchętniej pisałby w swoim ojczystym języku, ale Lestat kazał mu prowadzić akta w taki sposób, by były zrozumiałe dla wszystkich.

Nagle poczuł powiew chłodu. Wdarł się od strony wejścia. Myślał, że wiązanie się poluźniło i już gotów był wstać, ale okazało się, że nie stało się to samoczynnie. W wejściu do karmazynowego namiotu zarządców stała dziewczyna ani wysoka, ani ładna, ani nie posiadająca żadnych interesujących atutów. Interesująca dla Shena wydała się tylko podłużna, poważna twarz pokryta piegami i przenikliwy, odważny wzrok zielonych oczu. Patrzył z niewypowiedzianym pytaniem wiszącym w powietrzu.

– Słyszałam, że zajmuje się pan zarządzaniem Gildią Łowców.

Z trudem powstrzymał grymas oburzenia. Nie ukłoniła mu się, nie przywitała. Żadnego szacunku. Kolejna prostaczka na jego drodze.

– Poniekąd – powiedział, siląc się na spokój. Zamknął notes i wyprostował w poduszkach.

– Mogę panu w tym pomóc – oznajmiła, zdejmując z głowy skórzany kapelusz. Shen milczał przez dłuższą chwilę.

– To dość zuchwała propozycja jak na kogoś, kogo widzę po raz pierwszy, nie uważasz?


<Georgina?>

16 lut 2023

Od Shena "Srebrne pazury" cz. 14

Jesień 1457

– Nie mamy zorganizowanej grupy. Mogę cię zwerbować. Wygląda na to, że wiesz co robisz. Niestety, jesteś dość... – urwał, a Shen czuł, jak spojrzeniem świdruje tył jego głowy – Dość arogancki. W dodatku niebezpieczny.

– Łowcy powinni być niebezpieczni – warknął, chowając noże pod połami szaty.

– Z jakiegoś powodu nazywana jest to Gildią...

– A jednak nie umiecie się porozumieć, na to wygląda. Idziemy – powiedział ostro, ciągnąc znów za lejce. Koń niechętnie postąpił krok w krok za nim.

Milczeli przez kolejną godzinę. Żaden z nich nie chciał się porozumieć z drugim, mimo że oboje mieli mnóstwo pytań w głowach. Drzewa szumiały niepokojąco, zwiastując złe czasy. Niebezpieczeństwo czaiło się tuż za krzewami, a może... idealnie na wprost samego Avriona. Obserwował tył głowy białowłosego przybysza ze Wschodu i zastanawiał się, co właściwie miał na celu. Chciał dostać się do Gildii, a mimo tego ani myślał o współpracy. Nie sądził, aby umiał grać na tyle dobrze, by wzbudzić zaufanie u kogokolwiek.

Po pewnym czasie na szczęście opuścili próg lasu i wyszli na błotnistą, równinną przestrzeń, gdzie wiatr rozrzucił natychmiast długie, białe włosy Shena. Zagarnął je schludnie na ramię, poprawił koka i dalej niestrudzenie prowadził konia zwanego Ialanem.

– Do czego jest ci potrzebne członkostwo w Gildii Łowców? – zapytał nagle Avrion, kiedy Shen zwolnił kroku zauważywszy, że brodził w błocie aż po kostki.

– Zejdź z konia. Zamienimy się.

– Boisz się pobrudzić? – zakpił ciemnowłosy. 


<C.D.N.>

15 lut 2023

Od Shena "Srebrne pazury" cz. 13

 Jesień 1456

Tak jak można było się tego spodziewać, nagle do ich uszu dobiegł ostrzegawczy, gardłowy warkot. Shen zwolnił kroku, ale nie zatrzymał się. Nasłuchiwał. Nie znał tutejszych gatunków. Radził sobie tylko dzięki intuicji i wiedzy ogólnej. Nie wiedział, czego się spodziewać.

– To ignis. Miejmy nadzieję, że jest sam – wyszeptał Avrion.

Shen zacisnął mocniej palce na lejcach. Teraz już wiedział, że został oszukany. Miał do czynienia z łowcą, który aż do tej chwili robił sobie z niego żarty. Nie miał jednak czasu na dalsze zastanawianie się nad tym. Z krzaków wystrychnęło stado małych, sięgających ledwo do pasa, ciemnoskórych istot. Nim zdążyły się rzucić do fryzyjczyka, Shen skoczył w ich kierunku. Zza szat wyciągnął srebrne noże, którymi finezyjnie wymachnął w powietrzu. Świsnęły nad głowami ignisów, a krew prysnęła ostrym strumieniem w oniemiałego Avriona. Shen nie musiał nawet używać swoich pazurów. Reszta stada w popłochu uciekła, a on miał czas, aby pozbierać swoją kolekcję broni białej.

– Chyba nie jesteś zbyt bystry – skomentował Shen.

– Proszę?

– Zauważyłem, że jesteś łowcą. Nie jestem głupcem.

– A ty? Szukasz Gildii, bo chcesz dołączyć?

Shen nagle przerwał wycieranie noża. Patrzył na swoje odbicie w klindze. Na jego twarzy widniał nieprzyjemny grymas, którego na szczęście nie widział kupiec z Birme.

– Nie ma to znaczenia, co chcę osiągnąć.


<C.D.N.>

9 lut 2023

Od Shena "Jesteś ze Wschodu?" cz. 11 (cd. Shiranui)

 Jesień 1457

Shen stał i beznamiętnie patrzył na unoszącą się na powierzchni wody głowę. Z uciętego koniuszka widział kręgi, ścięgna i mięśnie. Krew już przestała wypływać, mieszając się ze źródełkiem. Moc wody nie była na tyle silna, aby zneutralizować truciznę płynącą w żyłach mężczyzny. Rybki były martwe. Pozbawił go głowy za pomocą miecza, którego nie sądził, że będzie musiał jeszcze dobywać. Wciąż zaciskał na nim palce. Powinien trzymać go w obu dłoniach, choć umiał go utrzymać w jednej, póki opierał jego czubek o ziemię.

Nie wiedział, czy czuje się nieobecny przez szok, czy też może sam zatruł się jego krwią.

Coś było nie tak.

Podniósł głowę i spojrzał prosto na dziewczynę.

– Lepiej chodźmy stąd – powiedziała. Drżała już nie tylko z zimna, ale i zdenerwowania.

Tępo spojrzał na przebitego na wylot pasożyta. Nie znał jego nazwy. Wiedział jednak, że to on był powodem zatrucia krwi mężczyzny. Chodziły po jego głowie myśli, czy jest ich tutaj więcej. Nie znał się na tutejszych potworach. Zamknął powieki i pozwolił, żeby deszcz spływał po jego policzkach, włosach i ubraniach. Był przemoczony.

Gdzieś ponad drzewami strzelił piorun. Rozległ się ogłuszający huk. Ziemia się zatrzęsła. Trafił gdzieś. W nozdrza uderzył kłujący odór. Pożar.

– Słyszałeś? Idziemy! Albo pójdę sama, z tobą, albo bez ciebie!

– Nie... nie czuję się najlepiej – wymamrotał w końcu. Po jego ciele przeszła kolejna fala mrowienia. W głowie się zawróciło. Poczuł lekkość... a potem uderzył w trawę.


<Shira?>

5 lut 2023

Od Shena "Jesteś ze Wschodu?" cz. 9 (cd. Shiranui)

Jesień 1457

Błysnęło srebrem. Shen wziął szybki zamach przez ramię i spróbował wycelować w nieznajomego. On jednak momentalnie odskoczył. Hikari również odsunęła się na odległość kilku metrów, ale w przeciwnym kierunku.

– Nie przeszkadzaj mi, jakbyś mogła.

– Nie ma mowy – syknęła, ostentacyjnie poprawiając kąt ułożenia wachlarza.

W normalnych warunkach pewnie przeszedłby przez niego dreszcz irytacji, ale teraz nie miał na to czasu. Z dłoni nieznajomego wytrysnęły długie szpony, gotowe do odparcia ataku. Był szybki, Shen pozbawiony był tego atutu, dzierżąc ciężki miecz. Wykonał kolejny zwrot, ale materiał ubrań świsnął. Trysnęło krwią, czerwoną, choć wyjątkowo ciemną.

– Za wolno – powiedziała melodyjnym głosem Hikari. Nieznajomy chwycił się za bok i rzucił im nienawistne spojrzenie. Jego pazury dodatkowo się wydłużyły.

– Gratuluję. Wkurzyłaś go bardziej – mruknął Shen. Nie czekając dłużej, rozpędził się w kierunku przeciwnika i kopnął go z całą siłą, jaką mógł zdobyć, w kierunku źródełka. Jego ciało uderzyło o głaz, woda zmieniła swój bieg. Ryby w oczku zaczęły uciekać przed napływającą w ich kierunku krwią. Nieznajomy miał jedną stopę we wodzie. Dopiero wtedy Shen zauważył, że była naga i przysprzona licznymi przebarwieniami. Zamigotały złotem pod wpływem magicznego źródełka.

Nim zdołał cokolwiek więcej zrobić, Shen upuścił miecz, nie dbając gdzie dokładnie wyląduje, i dobył sztyletu. Mężczyzna chciał poruszyć głową, ale nim to zrobił, już miał lodowate ostrze przy szyi. Dopiero wtedy Shen zrozumiał, kogo mu on przypominał. Jego czerwone oczy poszerzyły się, a twarz posiniała.

– Co jest? Czemu go nie zabijesz? – zapytała Hikari.

Nieznajomy wyglądał jak Avrion. Shen zacisnął mocniej palce na rękojeści sztyletu. Nie wyglądał zupełnie jak on, choć istniało niezaprzeczalne podobieństwo. To mogła być iluzja. W ten sposób żądając od niego litości. Nie zamierzał jednak dawać drugiej szansy. Ani jemu, ani Avrionowi.

– Hej, patrz, on ma jakiegoś robala na kostce – powiedziała nagle dziewczyna.

Poluźnił nieco uścisk i spuścił wzrok. Wówczas mężczyzna wykorzystał chwilę jego nieuwagi, aby odeprzeć atak.


<Shiranui?>

27 sty 2023

Od Shena "Srebrne pazury" cz. 12

Jesień 1456

 A jednak, pomyślał białowłosy. Podali sobie ręce. Shen wiedział, że był to tutejszy zwyczaj i co on oznaczał. Długowłosy mężczyzna zwany Avrionem znowu zasiadł w siodle swojego karego rumaka i zawrócił. Nie jechał szybko. Shen dumnie dotrzymywał im kroku. Zgodzili się na układ, aby to on prowadził lejce konia, by uniknąć ewentualnego oszustwa ze strony kupca. Avrion trzymał się grzywy swojego konia i bacznie obserwował białowłosego. Nie odzywali się do siebie przez całą drogę, trwając w gotowości do zareagowania na nagłe złamanie zawartej umowy.

Dopiero, kiedy ze szczytu góry mogli zobaczyć powoli rozwiewającą się mgłę nad Świszczącymi Równinami, Shen upewnił się w myśli, że Avrion go nie oszukał. Naprawdę postanowił go zaprowadzić tam, gdzie spodziewał się przybyć.

– I jak? Tak sobie to wyobrażałeś? – zapytał Avrion, zauważając błysk w oku przybysza ze Wschodu. Iskierka natychmiast zniknęła, zastąpiona typową dla Shena powagą, stojącą na granicy z permanentną irytacją i zdegustowaniem.

– Prowadź dalej. Nie zapominaj, że to ty tutaj jesteś zakładnikiem.

– Racja – odpowiedział nieco ironicznie, ale Shen puścił to mimo uszu.

Kiedy zapuścili się znowu w objęcia puszczy, mgła natychmiast otuliła ich na nowo miękkim kożuchem. Oboje intuicyjnie zwiększyli czujność, a wzrok chodził od krzaka, do krzaka. To również nie umknęło uwadze Shena. Avrion nie mógł być zwykłym kupcem, a już na pewno nie z Birme. Był doświadczony na szlaku i nie pisnął ani słowa wyrażającego obawę przed wchodzeniem do niebezpiecznego w takich warunkach lasu.


<C.D.N.>

26 sty 2023

Od Shena "Srebrne pazury" cz. 11

Jesień 1456

 Shen zatrzymał spojrzenie na twarzy długowłosego mężczyzny. Uśmiechał się do niego triumfalnie, a z jego wargi wypłynęła cienka stróżka krwi. Wzbudziło to w nim nowe pokłady wstrętu. Najchętniej by go kopnął i patrzył, jak spada z urwiska i ginie w gęstej mgle. Nie mógł jednak tak postąpić. W ten sposób zniweczyłby swoją jedyną szansę dotarcia do upragnionego celu.

Parsknął zamiast tego i postąpił kilka kroków, chcąc uspokoić zszargane nerwy.

– Mam do tego jak najświętsze prawo.

– Nie ma mowy, że cię tam zaprowadzę.

Shen zatrzymał się. Utkwił w mężczyźnie nienawistne spojrzenie. Schylił się tuż do jego czystej, posiniałej twarzy, i wysunął z rękawa dłoń zwieńczoną srebrnymi pazurami.

– Widzisz te ostrza? Znajdą się na twojej twarzy. Później zacisnę je na gardle...

– A jednak jeszcze mnie nie zabiłeś – nieznajomy uśmiechnął się jeszcze szerzej – Nie jestem głupi, wiem, że mnie uzdrowiłeś. Beze mnie nigdzie nie pójdziesz, i to ja mam prawo stawiać warunki.

Shen schował dłoń, chcąc ukryć drżenie palców. Ten przeklęty Centrowiec miał rację. Siląc się na resztki godności, Shen wstał z klęczek i zaprezentował swoją posturę w pełni okazałości.

– Jestem lord Shen i przybywam z Niaolongu. Żądam, abyś mnie zaprowadził do Gildii Łowców.

– Usunąłbym tę ostatnią część, ale niech ci będzie. Jestem ciekawy, co się stanie – powiedział mężczyzna, z trudem podnosząc się z trawy. Zachwiał się na ugiętym kolanie. Shen aż do ostatniej chwili myślał, że upadnie, ale wstał z zaskakującą gracją. Przeszła przez niego myśl, że być może wcale nie był przejezdnym kupcem, jak to początkowo zakładał. – Jestem Avrion, kupiec z Birme.


<C.D.N.>

25 sty 2023

Od Shena "Jesteś ze Wschodu?" cz. 7 (cd. Shiranui)

 Jesień 1457

Shen zbył jej pytanie. Czuł wyraźnie czyjąś obecność. Spojrzenie łaskotało go po plecach, wpajało się w skórę jak cienkie igiełki. Był nieopodal. Miał za mało czuły węch, aby móc oszacować kierunek i odległość, podobnie jak robiły to bestie. Szczycił się jednak wrażliwym słuchem. Szelest. Szum drzew. Kilka pierwszych kropel, które spadły na jego ramiona. Cisza. Niebo przeciął bijący w oczy piorun. Nadcierała burza.

Odwrócił się. Prócz niewysokiej dziewczyny, ujrzał szczupłego mężczyznę z parasolką w ręce. Miał niemal białe włosy, wchodzące w subtelny zielonkamy odcień i ciemne odzienie godne łowcy, zlewające się z barwami lasu. Uśmiechał się do nich, zachowując bezpieczny dystans kilkunastu metrów. Mimo dużej odległości, Shen widział wyraźnie, iż miał błękitne oczy i niewątpliwie mu kogoś przypominał.

– Dzień dobry. Zechcielibyście dać się zaprosić na herbatę?

Shen powoli przeniósł spojrzenie na miecz u boku mężczyzny. Nie trzymał dłoni nawet blisko rękojeści. Jego palce oraz twarz miała odcień idealnej bieli, niewiele odcinającej się kolorem od włosów. Nie wyglądał mu na człowieka, ani nawet na wampira. Cera miała zbyt niezdrowy odcień. Nawet Hikari była bardziej żywa od nieznajomego.

– I po to kazałeś mi przemakać? Aby dać się zaprosić na herbatę przez jakiegoś faceta? Mogłeś iść na randkę beze mnie...

Widział go po raz pierwszy. Być może kiedyś był atrakcyjny, ale teraz miał w sobie niewiele z pierwotnej rasy. Nie chciał dzielić się z Hikari swoimi podejrzeniami. Intrygowała go ta cała sprawa, ale jednocześnie nie miał zamiaru sam się zbliżać.

– To nie randka, tylko spotkanie towarzyskie. Ma parasol. Nie przemokniesz – powiedział chłodno, nadal uważnie obserwując przybysza.

– Czyli przyznajesz, że to twój znajomy – wyszeptała.

Nie mógł przyznać jej racji. Czuł, że to zły omen. Mogli mieć do czynienia z iluzją. Mogli... było tak wiele różnych możliwości.

– Gdzie mieszkasz? – zapytał Shen, chowając miecz do pochwy. Miał wciąż przy sobie kilka sztyletów wręczonych przez Avriona. Źle leżały mu w dłoni, ale wciąż umiałby się z nimi obejść dużo zgrabniej i szybciej, niż z mieczem. Wykonał już swoje zadanie. Nie musiał więcej władać bronią, za którą nieszczególnie przepada.

Przybysz uśmiechnął się tajemniczo.

– Zaprowadzę was. Chodźmy.

Ruszył w głąb lasu, w kierunku, z którego przybyli.

– To nie ma sensu. Nie widzieliśmy żadnego...

– Nie patrzyłaś wystarczająco uważnie – powiedział Shen i ruszył za nieznajomym. Nie mógł pozwolić, by szła jako pierwsza. Nie miał pewności, jakie miała umiejętności w walce.

Hikari natychmiast dorównała z nim kroku, zupełnie tak, jak tego oczekiwał.


<Shira?>

24 sty 2023

Od Shena "Jesteś ze Wschodu?" cz. 5 (cd. Shiranui)

Jesień 1457

 Shen wyprostował się z gracją i spojrzał Hikari prosto w oczy. Czuł, że od początku rzucała mu zniewagi i uważała jego postać za niegodną lorda. Śmiała się z niego. Zabił marnego wilka, nie udawadniając przy tym niczego. To nie był przeciwnik godny jego tytułu. Nie chciał jej niczego udowadniać, czuł się jedynie skrzywdzony wobec jego własnej dumy oraz pochodzenia. Było go stać na znacznie więcej.

– Boisz się krwi? – zapytała, kiedy cisza się przedłużała.

Przywykł do krwi, nie było mu szkoda tych ubrań. Na pole bitwy zwykle nosił tańsze ubrania i pozwalał im zostawiać plamy. Niech wszyscy widzą, czym sie trudni. Niech wiedzą, że należy się go bać.

– Nie – odpowiedział krótko. Odwrócił wzrok. Patrzył teraz na wymyślne źródełko. Porośnięte gęstymi paprociami, zupełnie niepasującymi do jesiennego krajobrazu. Do kamieni u góry przywarł intensywnie zielony mech, a znad samego źródła lekko unosiła się mgiełka. Woda musiała być ciepła. Co więcej, widział wyraźnie dno, mącone wyłącznie ruchami małych, kolorowych rybek. Ktoś musiał przed laty ułożyć kamienie dookoła, pilnując, by źródełko się nie rozlało. Były zbyt schludne, aby położył je tylko prąd wody.

– Więc weź ze sobą trofeum i wynośmy się stąd. Mam już wszystko czego potrzebowałam...

Ani jeden kamień nie był poza swoim porządkiem. Ktoś je niedawno poprawiał. Mimo upływu czasu, wciąż dbał o magiczne źródełko w środku lasu.

– Gdzie mieszkasz?

– Chcesz mnie odprowadzić? Wybacz, nie jestem zainteresowana – zakpiła.

– Odpowiedz.

– W Karczmie.

Pokiwał głową. Brzmiała szczerze, choć dalej słyszał w jej słowach ironię. Odsunął się od zwłok wilka i przesunął w głąb lasu.

– Zostawiasz mnie? W porządku. Możemy się rozejść – mówiła.

On był skupiony na rozglądaniu się wokoła i szukaniu poszlak. Nagle dostrzegł brutalnie zdartą korę z drzewa. Draźnięcie wyraźnie układało się w kształt pazurów. Przejechał po nim palcami. Znajdowało się zbyt wysoko, aby zrobiło to zwierzę.

– Ktoś tu mieszka – oznajmił wreszcie.


<Shira?>

22 sty 2023

Od Shena "Jesteś ze Wschodu?" cz. 3 (cd. Shiranui)

Jesień 1457

Jego oczom ukazała się młoda kobieta o bardzo jasnej cerze i zdecydowanie wschodnich rysach twarzy. Miała dumne spojrzenie i wysoko uniesioną brodę. Sposób jej mówienia, buta i wyraźnie słyszalny akcent, sugerował mu, że nie tylko pochodzili z podobnych, choć nie takich samych stron, ale i również musiała stanowić część rodziny szlacheckiej. Nie rozpoznawał w niej księżniczki, a takową bez wątpienia by miał okazję spotkać. Miała na sobie za mało wykwintne ubrania, by mogła nią być. Nawet, gdyby została wygnana, zupełnie jak on. Nieznacznie opuścił miecz, choć stale pozostawał w stanie gotowości do odparcia ewentualnego ataku.

– Wychowałem się tam – powiedział nieco wymijająco. Nie chciał, by podejrzewała go o to, skąd dokładnie pochodzi. Z której rodziny, z jakiej dynastii... Może już kiedyś się widzieli na którymś z dworów. Być może zwyczajnie jej nie rozpoznawał z powodu zbyt dużej różnicy wieku. Mogła dojrzeć od tego czasu, wypięknieć... W jej oczach jednak nie było cienia rozpoznania. Postanowił to wykorzystać najdłużej, jak tylko będzie w stanie.


<Shiranui?>

20 sty 2023

Od Shena "Jesteś ze Wschodu?" cz. 1 (cd. Shiranui)

 Jesień 1457

Chmurzyło się. Shen nie miał przy sobie parasolki, ani nawet potencjalnego miejsca schronienia. Szedł przez zabłocone pole, dzierżąc w ręce nieprzyjemnie ciężki miecz. Lestat pokazał mu kilka dni temu podstawy władania nim i kazał ubić losowe zwierzę z jego pomocą. Bądź potwora. Nie miał wracać, póki mu się nie powiedzie. Wystawił się więc na niebezpieczeństwo, znajdując się w najbardziej niekomfortowym kontekście, jaki mógł sobie wyobrazić.

Jego długie, białe włosy, były teraz zaplecione w warkocz i związane w kok. Z jego ramion zwisała lekka, biała lniana koszula, zaś na biodrach szorskie spodnie trzymał jedynie skórzany pasek. Miał wrażenie, że jedyną dopasowaną część jego ubioru stanowiły wysokie buty z osmalonymi kilka godzin temu cholewkami. Wszystkim tym zajmował się Avrion, od czasu do czasu rzucając mu niezbyt przychylne spojrzenia. Nie miał w sobie już nic, co mogłoby się kojarzyć ze Wschodem. Ostatnim symbolem była wsuwka we włosach oraz jego własna twarz. Czuł, jakby kogoś w ten sposób obrażał. Nienawidził tutejszej kultury.

Przełożył miecz do drugiej ręki i poprawił obsuwające się z ramienia futro. Mimo tego przemarzał. W jego normalnych ubraniach miał zasłoniętą pierś. Wiatr nie dął mu w obojczyki...

Nagle usłyszał jakiś szelest. Zwolnił kroku, a jego wzrok utwił w okolicznych krzakach. To mógł być jego wielki moment. Chwila wybawienia i powrotu do znacznie cieplejszego namiotu. Uniósł miecz, tak jak mu pokazał Lestat, i czekał. Wypatrywał celu przez dłuższy moment, aż nie rzuciła mu się w oczy jakaś sylwetka. Zmarszczył brwi. Była zdecydowanie ludzka. Jasna, spowita w ciężkich, jasnych szatach. Początkowo myślał, że miał omamy i widział samego siebie. Postać była jednak znacznie niższa i drobniejsza. Zauważył białe włosy i rękaw. Serce zabiło mu mocniej. To musiał być ktoś ze Wschodu. Pochodził z Niaolongu? Powinien uciekać? Był profesjonalistą, nie powinien się nikogo obawiać. Mimo tego, zacisnął mocniej palce na mieczu.

– Wyjdź z ukrycia. Widzę cię – powiedział w jego ojczystym języku. Nie wiedział, czy postać go zrozumie, choć miał na to głęboko skrytą nadzieję.


<Shiranui?>

19 mar 2022

Od Shena "Co ty tutaj robisz?" cz. 6 (cd. Diego)

 Jesień 1456

Tak jak sądził – mężczyzna szarpnął kilkukrotnie klamką. Shen patrzył na to niewzruszony. Dopiero kiedy uporczywe skrzypienie ustało, odwrócił wzrok w kierunku ognia. Dno czajnika, którego w międzyczasie zdążył zawiesić nad paleniskiem, zrobiło się nieco jaśniejsze. Nagrzewało się. Książę uniósł nieznacznie brwi. Przeszło mu przez myśl, że następnym razem musi to blaszane ustrojstwo zawiesić trochę wyżej.

Już miał odejść do drzwi i się tym zająć, kiedy nagle do jego uszu dotarł nieco rozpaczliwy głos:

– Przepraszam!

Shen wywrócił oczami słysząc ponownie tego... Diego. Nie zamierzał jednak rozmawiać z nim więcej. Kto nie okazał mu szacunku raz, nie powinien dostawać już nigdy kolejnej szansy.


<Diego?>

18 mar 2022

Od Shena "Srebrne pazury" cz. 9 (cd. Avrion)

Jesień 1456

Shen przyłożył chłodną dłoń do szyi mężczyzny. Puls był, choć słaby, to nadal wyczuwalny. Ciało nie ostygło, a serce pompowało krew. Powinien się ocnąć, ale książę nie wiedział, kiedy dokładnie to nastanie. Jedyne co mu w tej chwili pozostało, to cierpliwość. Uklęknął nieopodal mężczyzny i bacznie mu się przyglądał przez dobre kilka minut. Klatka piersiowa miarowo unosiła się i opadała. Oddech choć płytki, to nie był urywany.

Kiedy książę znużony wpatrywał się w przestrzeń nieopodal, czekając na jakąś oznakę życia, usłyszał gwałtowne kasłanie. Jego wzrok natychmiast powędrował do mężczyzny. Miał szeroko otwarte, jasne oczy o ciepłym odcieniu, i wpatrywał się zaszokowany w jasnowłosego.

– Wskaż mi drogę do gildii łowców – powiedział władczo Shen.


<Avrion?>

17 mar 2022

Od Shena "Co ty tutaj robisz?" cz. 4 (cd. Diego)

 Jesień 1456

Shen patrzył z najszczerszą nienawiścią na stojącego przed nim wysokiego, i chudego jak patyk, mężczyznę w masce oraz dziwacznym nakryciu głowy.

– Nie wypada tak zasłaniać twarzy przed władcą – syknął książę, jednocześnie patrząc na czubek jego głowy. Nie chciał się ośmieszać, nie znając nazwy tego kapelusza.

– Proszę...?

Shen dumnie uniósł brodę i popatrzył z wyższością na nieznajomego.

– Nie potrafisz zdobyć się na należyty szacunek, wobec czego dalsza konwersacja będzie bezowocna. Żegnam – po tych słowach książę zatrzasnął mu przed nosem drzwi i zamknął je na zasuwę. Stał jednak w miejscu jeszcze przez dłuższą chwilę, czekając czy pukanie się powtórzy, lub też mężczyzna spróbuje nieproszony wtargnąć do środka.


<Diego?>

Od Shena "Srebrne pazury" cz. 8

Jesień 1456

Jasnowłosy odsunął się tak gwałtownie, że ciężki materiał jego kimona zafalował. Ten mężczyzna miał przy sobie miecz. Musiał być łowcą. Shena nagle ogarnął dziwny sentyment. W teorii spełniali ten sam fach... Książę przywołał w pamięci słowa pewnego szlachcica. Opowiadał mu z ekscytacją o ukrytej między dolinami Świszczących Równinach. Musiały znajdować się nieopodal. Może ten młodzieniec wiedział, gdzie takowe się znajdują...

Shen schylił się nad nieruchomą sylwetką ciemnowłosego. Ostrożnie zdjął z palców ostre srebrne pazury i wyszukał w swoim szerokim rękawie mały bambusowy flakonik. Książę mocno potrząsnął przedmiotem, a potem smukłymi palcami odplątał sznurek i odetkał zamknięcie. Rozległo się głuche pyknięcie. Następnie stanowczo chwycił wystającą rękojeść miecza i pociągnął w górę. Ciało łowcy lekko drgnęło, choć on sam nadal nie reagował. Pomimo tego książę jednym zamaszystym ruchem wylał całą zawartość flakoniku prosto na ranę. Wymieszana z eliksirem krew pojaśniała, a potem na oczach Shena uległa zasklepieniu. Płaty skóry splatały się ze sobą, aż nie pozostało po urazie nic prócz jasnej blizny. Księcia wcale nie zaskakiwał ten widok. Widział go w życiu już wiele razy.

Mężczyzna wciąż jednak pozostawał nieprzytomny. Przez twarz księcia przeszła konsternacja. Nie był pewien, co powinien zrobić w takim przypadku. Dotychczas uleczał osoby wyłącznie przytomne i w pełni świadome.

<C.D.N.>

16 mar 2022

Od Shena "Co ty tutaj robisz?" cz. 2 (cd. Diego)

 Jesień 1456

Shenowi nie odpowiadało nowe miejsce zamieszkania. Przez większość czasu krążył po chacie, próbując czymś zająć ręce, ale panujący tam klimat okazywał się dla niego nieznośny. Te zachodnie meble wzbudzały w księciu prawdziwą odrazę. Do tego ten przenikliwy chłód... Zdecydowanie wolał rześki klimat Wschodu. Musiał jednak sobie jakoś radzić na Zachodzie. To było jedyne miejsce, gdzie mógł się skryć przed oceniającymi spojrzeniami jego rodaków.

Postanowił zapalić ogień w ziejącym pustką kominkiem. Szybko znalazł jakieś drewno na opał, a potem krzemień. Na szczęście posiadł umiejętność wzniecania ognia znacznie wcześniej. Jeden sprawny ruch ręką i natychmiast zapłonęła iskra. Książę odsunął się od paleniska z wyciągniętymi dłoniami i patrzył, jak drewno zajmuje się ogniem. Dopiero wtedy poczuł, jak bardzo wymarznięte były koniuszki jego palców.


<Diego?>

Od Shena "Srebrne pazury" cz. 7

 Jesień 1456

Shen z gracją stawiał kroki na pokrytej kropelkami wilgoci trawie, a jego czujny wzrok wpatrzony był w jeden punkt. Źdźbła muskały delikatnie jego nagie palce u stóp. Przystanął dopiero na kilka metrów od nieruchomej postaci leżącej na ziemi. Był to młody mężczyzna o szerokiej piersi i długich, ciemnych włosach rozrzuconych w nieładzie aureolą nad jego głową. Jego twarz miała kolor bliski porcelanie. Nie zakłócały jej żadne zmarszczki, ani grymasy. Wyglądał jak marmurowa rzeźba, z uda której wypływała cienkim strumieniem ciemna ciecz.

Wzrok Shena powędrował również po ubiorze mężczyzny. Cienka, lniana koszula z narzuconą na nią skórzaną kurtką ozdobioną ćwiekami. Dość grube płócienne spodnie i obite metalem skórzane obuwie. Do tego ten nóż, nadal głęboko wbity w nogę. Shen zmarszczył brwi i postąpił jeszcze kilka kroków w kierunku mężczyzny, aby jeszcze dokładniej mu się przyjrzeć. Na pewno nie pochodził ze szlacheckiej rodziny, choć czysta i gładka twarz mogłaby to sugerować. Był raczej wysoki i prawdopodobnie dysponował dużą sprawnością fizyczną. Szybkością i gracją jednak nawet w połowie nie dorównywał Shenowi.

Książę widział wcześniej też jego konia... Zacisnął mocno powieki, starając się przywołać sobie wspomnienie tej sceny. Gęsta, ciężka mgła, a z niej wyłaniający się wielki, kary fryzyjczyk. Na siodle siedział jeździec, który uważnie taksował wzrokiem okolicę, zaś przy jego siodle kiwała się w rytm kroków rumaka skórzana torba i...


<C.D.N.>