Informacje

09.07.2025: Blog w remoncie

01.04.2023: Nowe zadanie! Numer 15

14.03.2023: Odeszły od nas następujące postacie: Diego, Pedro, Zachary

09.03.2023: Nowa postać: Nickolai

08.03.2023: Najlepsze życzenia dla wszystkich kobiet!

07.03.2023: Nowa postać: Gabriela

06.03.2023: Początek wydarzenia "śnieżyca dziesięciolecia"!

01.03.2023: Punkty za luty 2023 zostały przydzielone!

25.02.2023: Pojawiła się mapa wraz z opisem (patrz: lokalizacje).

22.02.2023: Nowa postać: Georgina

16.02.2023: Nowa postać: Silvana

12.02.2023: Nowa postać: Camille

11.02.2023: Nowa postać: Rosaline

01.02.2023: Punkty za styczeń 2023 zostały przydzielone!

16.01.2023: Nowe potwory: wyverna, żmija, tungo

14.01.2023: Nowa postać: Shiranui

10.01.2023: Nowa postać: Pil

05.01.2023: Ponowne uruchomienie bloga! Nowa postać: Lestat de Chuvok

04.01.2023: Nowa lokalizacja: Birme oraz opis Rivotu

03.01.2023: Aktualizacja fabuły. Nowe zadanie (ostatnie): numer 14. Zmiany: Usunięto statystyki na rzecz ogólnych punktów. Stare statystyki wciąż są dostępne u administracji. Kolejne zadania pojawiać się będą tylko przy okazji wydarzeń. Nowa lokalizacja: obóz łowców.

02.01.2023: Zmiany: Całkowicie nowe funkcjonowanie grup! Zapraszamy do dopasowania swoich postaci do każdej z nich!

27.07.2022: Nowa postać: Zachary

01.07.2022: Nowa postać: Regis

26.06.2022: Nowa postać: Dante

12.04.2022: Nowa postać: Cyliad

24.03.2022: Nowa postać: Karniela

20.03.2022: Nowe zadania! Numer 10 i 11

20.03.2022: Nowa postać: Sigrid

10.03.2022: Najlepsze życzenia dla wszystkich mężczyzn!

09.03.2022: Wydłużone zaklepywanie zadań - teraz trwa 72 godziny!

08.03.2022: Najlepsze życzenia dla wszystkich dam!

07.03.2022: Nowa postać: Shen

06.03.2022: Nowa postać: Clayton

06.03.2022: Pierwsze wydarzenie pojawi się gdy na blogu będzie 10 postaci.

05.03.2022: Nowe zadania! Numer 6 i 7

04.03.2022: Nowa postać: Diego

03.03.2022: Nowe postaci: Avrion, Conna, Saadiya oraz Feri!!

03.03.2022: Otwarcie bloga!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lestat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lestat. Pokaż wszystkie posty

18 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 14

Jesień 1457

 Leniwie skierował wzrok za okno. Pogładził długą, siwą brodę, wpatrując się w wirujący śnieg. Nie różnił się wiele kolorem od jego włosów. Przywykł do tego koloru już dawno. Był w podeszłym wieku nawet jak na wampira, choć jego koniec nie nadchodził. Nie uzyskał nieśmiertelności. Miał po prostu szczęście w tym brutalnym, nieszczęsnym świecie...

Jego przyjaciele go opuścili. Nie może jednak dalej żyć wspomnieniami. Dostał szansę, by zbudować coś nowego, świeżego, być może pięknego. Wymaga to pracy, którą nie jest pewien, czy jest zdolny w to włożyć. Bez ryzyka jednak nie ma zabawy, jak to powiedziała pewna piękna tancerka, którą spotkał podczas jednej z jego licznych podróży.

– Shenie, Conno... jak oceniacie swoje zdolności w walce? – zapytał, kiedy młodzieniec wrócił na swoje miejsce.

– Moje są słabe, ale Shena... – Conna zamilkła. Mężczyzna patrzył na nią wymownie, czekając aż dokończy. Przełknęła ślinę. – Shena są... całkiem dobre.

Zaklęcie na wykrywanie kłamstwa nie zawiodło. Lestat otrzymał wyraźny sygnał, że mówiła szczerze. Nie mówiła tego, nie chcąc mu się narażać. Przed oczami mignęły jej niewyraźne dla starca wspomnienia, które musiały świadczyć o tym, że naprawdę miała powód do podziwu.

– Nie sądziłem, że usłyszę od was cokolwiek... miłego – powiedział chłodno Shen, biorąc powoli łyk herbaty.

– Masz zatem powód, aby się odwdzięczyć – zasugerował Lestat. Młodzieniec nie wyglądał na zachwyconego tym pomysłem. Ku jego zaskoczeniu, postanowił jednak coś powiedzieć:

– Dziękuję, że wtedy pomogłaś Avrionowi.

Na twarzy Conny pojawił się szok. Czoło pokryło się subtelnymi fałdkami, usta rozwarły się. Musiała tu tkwić jakaś niewypowiedziana opowieść. Miał jednak wiele czasu, aby dowiedział się, o czym rozmawiali. Zamyślony przesunął palcami po porcelanie, którą wciąż trzymał w dłoniach pokrytych plamami starości.

– Shenie... czy chciałbyś wobec tego zostać mentorem grupy? Należy uczynić Gildię Łowców niezależną i samowystarczalną. Pomoże w tym tylko sprawny system...

Ogień strzelał w kominku, a Lestat mówił. Conna i Shen słuchali jak zaczarowani, a opowieść działała z upływem czasu jak kołysanka. Dziewczyna zapadła się w miękkim fotelu, uśpiona ciepłym głosem starca. Jedynie Shen stale marszcząc brwi, słuchał. Myślał o planach, o systemach, o pomysłach... Jego własny rys wydarzeń pojawiał się w głowie. Jaśniał jak gwiazdy na niebie. Nawet, kiedy śnieżyca się uspokoiła, nie chciał go wypraszać. Słuchał, analizował. To mogło mieć sens. Mogło nadać temu, co robi jakieś znaczenie. Mogło... ich zjednoczyć.

17 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 13

 Jesień 1457

Shen popatrzył w niego zadumie.

– Znam wszystkich tutaj. Być może byłoby to możliwe. Nie mam zamiaru jednak chodzić teraz w błocie i śniegu...

– Jesteś łowcą. Jeśli boisz się pobrudzenia szat, musisz zaopatrzyć się w jakiś tutejszy strój. Conna, czy jest ktoś, kto ma podobny wzrost i wagę, co Shen?

– Myślę, że nawet nie jeden...

– W takim razie to żaden problem. Zajmiemy się tym najprędzej, jak będzie to możliwe – Lestat mrugnął porozumiewawczo, biorąc ostatni łyk herbaty. Musiał przyznać, że była całkiem smaczna. Bardziej, niż herbata, którą go częstowano w ostatnich latach.

– Jeju, Shen w normalnych ubraniach – wymamrotała oczarowana Conna. Białowłosy z kolei nie wyglądał na pocieszonego taką wizją.

– Lord Shen – poprawił ją.

W międzyczasie Lestat powoli obrócił się w kanapie, by móc zerknąć na okno. Zastał dokładnie to, czego się spodziewał.

– Śnieg nie przestaje padać. Zdaje mi się, że będziemy musieli przenocować...

Conna natychmiast podskoczyła podekscytowana i klasnęła we wciąż zdrętwiałe od mrozu dłonie.

– Haha! Nocleg u Shena!

Białowłosy milcząco zebrał porcelanę i zaniósł ją do kuchni.

– Jeśli jest to konieczne... Nie wiem jednak, gdzie możecie spać.

– Mogę w fotelu – zaproponował Lestat.

– Niech więc tak będzie – odpowiedział Shen, a starzec widział, jak jego cień rzucany przez kuchenne świece nonszalancko machnął dłonią. Spojrzał wymownie na Connę, ale elfka nawet tego nie zauważyła. Zbyt przejęła się pierogami, aby skupić się na detalach, które nie umykały wampirowi.


<C.D.N.>

16 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 12

Jesień 1457

 – Dziękujemy – oznajmił Lestat, wyciągając rękę po herbatę. Shen jednak jednym zamachem wylał cały napar na drewniany podstawek, prosto na wymyte otoczaki, i zalał porcelanę ponownie. Wampir zastygł. Musiał być to jakiś rytułał ze Wschodu, którego nie znał... Właściwie to nigdy nie udał się w tamte strony, choć nie jeden raz miał to w zamiarze. Shen w międzyczasie postawił przed każdym jego komplet herbaciany i poprawił rękawy. Teraz jego całe dłonie znajdowały się pod grubą warstwą śnieżnobiałego materiału.

– Nie rozstajesz się ze swoimi szatami – zauważył. – Nie są niewygodne?

– Nie – odparł Shen, siadając w fotelu nieopodal. Lestata znowu zakuło serce. To był ulubiony fotel Ifana. Tak wiele się zmieniło pod jego nieobecność...

– Rozumiem... część twojej kultury – zaczął, po czym dodał nieco ciszej: – Jedyne, co ci po niej zostało...

Siedzieli tak w milczeniu, jedząc małe okrągłe pierożki z warzywami oraz mięsem i patrząc w kominek strzelający wesoło iskrami. Shen zgrabnie unikał wracania do tematu jego pochodzenia oraz kultury, z jakiej się wywodził. Rozmawiali za to o wielu drobnych, niewiele znaczących rzeczach, aż w końcu nie przyszedł czas, by zadać to jedno, najważniejsze pytanie, które nęciło stary umysł Lestata od dobrych kilku godzin:

– Czy byłbyś w stanie skontaktować się z całą waszą... Gildią, by omówić moją kandydaturę jako Wielki Mistrz?


<C.D.N.>

15 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 11

Jesień 1457

– Słyszałem o tobie niejedno, i żadna z tych rzeczy jest czymś pozytywnym – zaczął Lestat – Musisz sobie zapracować na zmianę złej sławy, którą jesteś owiany. Radziłbym od przyjęcia pod swój dach mnie i Conny, przynajmniej aż do końca śnieżycy.

Shen parsknął gniewnie, ale przepuścił ich w drzwiach. Conna, przechodząc, posłała mu najsłodszy uśmiech, na jaki było ją stać.

Rozebranie wszystkich płaszczy i futer Lestata trochę zajęło. Shen niechętnie powiesił je na wieszaku nieopodal wejścia, a potem zaprowadził ich do kominka. Gotował wodę w blaszanym dzbanku zawieszonym tuż nad ogniem. Młodzieniec zerknął do środka, oceniając jej ilość na wystarczającą i zabrał się za przygotowywanie herbaty. Lestat z drobnym zaskoczeniem dostrzegł, że nie znał tych liści, a ich zapach nie kojarzył mu się z żadnym ziołem. Musiały pochodzić wprost ze Wschodu.

– Lubisz herbatę, czyż nie? – zapytał Lestat. Shen kiwnął głową, rozstawiając pięknie malowaną porcelanę na stoliku. – Przywiozłeś ją aż ze swoich stron. Musisz mieć dużą kolekcję...

– Już mi się kończy. Oszczędzam – odpowiedział chłodno, sięgając po wrzącą wodę. Zaraz potem zniknął w kuchni i postawił pod ich nosami świeże pierożki. Conna, zdumiona, otworzyła usta. Było ich za mało, aby wszyscy mogli się najeść, ale mężczyzna prawdopodobnie przyrządził je znacznie wcześniej z myślą o samym sobie. Wszystko wskazywało na to, że nie miewał gości.


<C.D.N.>

14 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 10

 Jesień 1457

Zdumienie mężczyzny ze Wschodu jednak nie trwało drugo. Wymknął z chaty jak duch i otoczył starca. Obejrzał każdy centymetr jego skromnej postury, badał uważnie i z dbałością o detale. Obserwował swoimi czerwonymi ślepiami, aż nie zatrzymał się w drzwiach swojej chaty, stając w identycznej pozie, jak ta, w której go zastali.

– Nie wierzę w to – oznajmił w końcu.

Lestat nie mówiąc ani słowa, uniósł laskę, a przez powietrze przeszły gwałtowne, elektryzujące fale. Nagle zrobiło się cieplej, wiatr przez chwilę ciskał kompletnie inny, słodkawy, posmak w usta. Starzec zrzucił z głowy kaptur, ujawniając jego spiczaste uszy, nienaturalnie bladą cerę i jasne oczy. Shen zastygł.

– Zajmę się Gildią, jeśli tylko mi na to pozwolicie. O nic więcej tak naprawdę nie proszę.

– Tym motłochem? – białowłosy mężczyzna wybuchł dźwięcznym, gładkim śmiechem. – Nie ma szans. Dla nich nie ma już ratunku.

– A dla ciebie? Też jesteś częścią tego motłochu – wtrąciła Conna, natychmiast chowając się za plecami Lestata. Wyglądała, jakby Shen miał zamiar ją uderzyć.

– Conna zrobiła na mnie dobre wrażenie, w przeciwieństwie do ciebie, młodzieńcze. Mam nadzieję, że jesteś skłonny do skruchy.

– Nie mam za co – skrzyżował ramiona na piersi. – Mam status profesjonalisty...

– I wygnanego księcia.

Ramiona Shena wnet opadły, a w jego oczach ponownie błysnął szok.


<C.D.N.>

13 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 9

Jesień 1457

Zamek w drzwiach szczęknął, klamka poruszyła się. Wspomnienia straciły na ostrości kolorów. Wartość sentymentalna zanikła wraz z momentem, kiedy oczom Lestata ukazał się wysoki, blady mężczyzna o białych włosach i w ciężkich, niezbyt tutejszo wyglądających, szatach. Nie przypominał w niczym Ifana. Nie miał ciepłej kurtki i jeszcze cieplejszego uśmiechu, oraz niedźwiedziego uścisku rzucanego jeszcze w progu chaty.

– Dzień dobry. Nazywam się... – zaczął Lestat, ale nie było dane mu dokończyć. Kiedy białowłosy mężczyzna zauważył Connę, drzwi natychmiast zatrzasnęły się tuż przed ich nosami. Starzec powoli obrócił się w stronę dziewczyny. Uśmiechnęła się nerwowo, a jej policzki zapłonęły jeszcze świeższą czerwienią.

– Jesteście wrogami?

– Co? N-nie. Lord Shen po prostu... nikogo nie lubi. Nie tylko mnie.

– Zatem aspołeczny osobnik – westchnął – Trudny orzech do zgryzienia. Jeśli nie da się zmienić, nie ma dla niego miejsca w Gildii.

– Nie wiem, czy moż... – zaczęła, ale Lestat już zaczął walić w drzwi. Robił to tak, jakby miał zamiar obrócić w pył wszystkie deski. Zawiasy skrzypiały pod naporem jego gwałtownych uderzeń.

Nagle usłyszeli szczęk klamki. Drzwi otworzyły się na nowo, z wnętrza chaty zawiało przyjemnym ciepłem.

– Jestem Lestat de Chuvok.

Oczy Shena poszerzyły się. Teraz widział wyraźnie jego karmazynowe tęczówki. Sądził przez chwilę, że młodzieniec również był wampirem, ale – ku jego rozczarowaniu – nie miał żadnych innych cech charakterystycznych dla tej rasy.


<C.D.N.>

12 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 8

Jesień 1457

– Nie do końca wiem, gdzie wszyscy są... Poza tym... pada śnieg i... – urwała w połowie zdania.

Lestat zamrugał znowu powiekami, a w oddali nagle zamajaczyła się chata. Z jej komina wylatywała cienka strużka dymu niesiona zimnym, jesiennym wiatrem. Szara, majestatyczna, kojąca. Tańczyła ze śniegiem, tworząc finezyjne wzory na niebie, tuż ponad koronami drzew. Wołała do chmur, wzywała do siebie. Na ten widok Lestat odzyskał werwę w nogach.

– Sądzę, że tym razem nie będziesz musiała spędzać tej śnieżycy w przeciekającym szałasie...

– Proszę pana! Tam mieszka Shen! Znaczy się... Lord Shen! – krzyknęła Conna, puszczając się biegiem za Lestatem. Sprawiało jej to nie lada problem przez coraz to grubszą warstwę białego puchu. Cienkie obuwie ślizgało się na cienkiej lodowej powłoce.

– Jest łowcą?

– Tak, ale...

– W takim razie nie interesuje mnie żadne "ale". Jest częścią Gildii, wobec czego powinien służyć pomocą. Wszyscy jesteście sobie równi i musicie się wspierać.

– Lord Shen jest...

– Nie interesuje mnie, jaki jest. Jeśli coś w jego zachowaniu wam przeszkadza, należy to natychmiast zmienić – mówiąc to, zapukał do zaskakująco trwałych drewnianych drzwi. Czuł się dziwnie, myśląc o Ifanie. Wciąż pamiętał wyraźnie jego uśmiechniętą, brodatą twarz. Mieszkał tu kiedyś. Był najrozważniejszy z nich wszystkich. Gromadził wiedzę jak mało kto. Znał odpowiedzi na niemal wszystkie pytania, jakie mu zadawano. Co więcej, kolekcjonował broń i księgi. Aż do tej pory Lestat nigdy nie widział tak dużego zbioru...


<C.D.N.>

11 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 7

 Jesień 1457

Elfka przechyliła głowę. Patrzyła nic nie rozumiejącym wzrokiem wprost na Lestata.

– Hę? Nic mi to nie mówi. Znaczy... – urwała i spuściła wzrok – możemy pana przygarnąć. Próbujemy odbudować Gildię...

Czyli jednak, pomyślał. To nie zbieg okoliczności. Naprawdę te dzieciaki myślą o Gildii Łowców na poważnie. Z tych strzępków informacji wynika jednak, że nie idzie im to najlepiej...

– Należałem niegdyś do Gildii Łowców, wiele lat temu. Być może mieliście okazję o mnie kiedyś usłyszeć... – zrobił krótką pauzę – Długo mnie nie było, to prawda... Prawdą jest również, że obecnie nic mnie nie trzyma w stronach, z których przybywam. Nie będę ukrywać też, że twoja obecność mnie zaskoczyła, zupełnie jak informacja o ponownym zaistnieniu Gildii Łowców. Darzę to miejsce, tę organizację... ogromnym sentymentem oraz szacunkiem. Chciałbym również oznajmić, iż mam ogromną wiedzę, mnóstwo doświadczenia, w tej dziedzinie. Przypuszczam, że liczę sobie więcej lat, niż wy wszyscy razem zebrani. Mógłbym zgłosić swoją kandydaturę jako Wielki Mistrz, o ile oczywiście zezwolicie na to. Mój jedyny warunek to... – ponownie zrobił krótką pauzę – żebyście brali pod uwagę moje sugestie i je egzekwowali. Dzięki mnie moglibyście bardzo szybko wrócić na... że tak powiem, właściwe tory. Czy możesz powiadomić o tym swoich przyjaciół? Poddać tę propozycję do obrad...?

– Ja... – zająknęła się elfka. Nerwowo wykręcała sobie palce. Nie spodziewała się takiego wyznania.


<C.D.N.>

10 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 6

Jesień 1457

 Pokręcił głową. Niemożliwe, aby ktoś taki był łowcą. Musiała być tylko pomocnikiem. Może wcale nie trafiała na pole walki. Elfy bywały dobrymi medykami...

– Tak w ogóle to jestem Conna! Medyczka.

Coraz bardziej wątpił w swoją nieomylność. Była medyczką, była elfką... i miała przeciekający szałas.

– Ilu was jest?

– Um... – zaczęła liczyć na palcach. Miała gołe dłonie i całkowicie zmarznięte, w dodatku równie czerwone jak uszy. Widział, jak bardzo roztrzęsione były. – Nie wiem. Kilkunastu na pewno.

– Mieszkacie w pobliżu...?

– Zależy. Jedni tak, inni nie.

– I wszyscy z was są tacy młodzi?

– Pan jest najstarszy – zaśmiała się – Więc chyba tak...

Poczuł ukłucie w sercu. W ten sposób upewniła go w tym, że na pewno nie było tu jego starych przyjaciół. Jego ułudne marzenia rozwiały się jak ten śnieg na wietrze. Nie wierzył w to jakoś mocno, lecz wystarczająco, by przyniosło bolesny zawód. Właśnie dlatego dawanie sobie nadziei na pomysły głupie i nierealne nie powinno mieć miejsca. Najwyraźniej mimo takiego wieku wciąż nie zdążył sobie tego porządnie zapamiętać.

– Nie zapytałaś nawet kim jestem i czego tutaj szukam...

– Kim pan jest i czego pan tutaj szuka?

Westchnął ponownie, starając się, aby tego nie zauważyła.

– Będziecie potrzebować naprawdę solidnego szkolenia. Zbyt duża samowolka, brak kontroli. Trzeba to zmienić.

– Proszę? – zatrzepotała swoimi przydługimi rzęsami.

– Jestem Lestat de Chuvok, łowca.


<C.D.N.>

9 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 5

Jesień 1457

– Mogę pana zaprowadzić, ale wątpię, żeby się pan zmieścił... – mówiła, nie ukrywając zawahania. Zaczęła powoli iść przed siebie, prawdopodobnie w kierunku jej szałasu.

– A twój przyjaciel? Podobno gdzieś się chowa...

– To nie przyjaciel, tylko wkurzający sąsiad! Niech tu marznie. Jego wóz jest ogrzewany, a mój szałas... nie. Przecieka. I jest w nim zimno.

– Nie możecie razem...?

– Nie. Nie ma tam miejsca. Nawet się nie lubimy.

Westchnął cicho. Zaczynał rozumieć, w jak złej sytuacji tak naprawdę się znajdowali. To, co nazwała Gildią, stanowiło tak naprawdę zbitkek obych dla siebie osób, które na domiar złego nie dogadywały się zbyt dobrze. Nie miał pewności, czy wobec tego powinien ich w myślach nazywać Gildią Łowców, skoro nie stanowili chociażby pozornie spójnej całości. Wyglądali raczej na jakąś mierną parodię...

– Mam w moim bagażu namiot, jeśli byłabyś zainteresowana... – zaproponował.

– Och! Byłoby miło. Naprawdę miło! Pokażę panu mój szałas. Później możemy rozłożyć namiot. Zaczyna padać, więc... byłoby miło!

Na jej włosach już dawno osiadła gruba warstwa śniegu, a uszy zmieniły kolor na intensywnie czerwony.

– Masz absolutną rację... Ładna śnieżyca jak na tę porę roku.

– Jest zima! Zimą powinien padać śnieg.

– Jesień... Z tego co mi wiadomo, jest jesień.

– Niemożliwe... – zmarszczyła brwi. Poprawiła kurtkę. – Może dlatego tak się ubrałam! Bo jeszcze rano była jesień!


<C.D.N.>

8 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 4

Jesień 1457

Zielonowłosa elfka zaczęła się śmiać. Miała szybki, dynamiczny głos.

– Nie... nie dzieciaki. Jesteśmy łowcami.

Łowcy. Tutaj. Po tylu latach. Czyżby utworzyła się nowa Gildia...? Nie, to niemożliwe. W jaki sposób mieliby tego dokonać? Nie został przecież nikt prócz niego samego... Może jednak?

– Kto nad wami dowodzi?

– Nikt. Sami sobą rządzimy. Na tyle, ile umiemy – Wzruszyła ramionami. – Jest trochę chłodno, nie sądzi pan? Zaprosiłabym pana do siebie, ale... wstyd to przyznać, ale buduję sobie tylko przeciekające szałasy.

Potarła swoje ramiona i zaśmiała się nerwowo. Miała na sobie tylko lnianą bluzkę i brązową, skórzaną kurteczkę. Wyglądała na starannie wykonaną, ale i na zniszczoną. Musiała być ostatnio u krawca lata temu.

– Szałasy bywają sympatyczne – powiedział powoli, siląc się na uśmiech. Zacisnął mocniej palce na swojej drewnianej lasce.

Miał nadzieję, że nie został sam. Wątpił, żeby jego przyjaciele zdecydowali się na pełnienie funkcji zwykłych, szeregowych łowców. Przed laty zawsze chętnie dzielili się swoją wiedzą i doświadczeniem, podobnie jak Lestat. Mogli być mentorami tutejszych młodzików... Elfka jednak nie wspominała o kimś takim. Ponadto wszyscy zawsze pozostawali zgodni co do tego, że Gildią powinna dowodzić jedna osoba. W przeciwnym razie zawsze powstawał chaos. Przerabiali to kilka razy i doprowadzenie tego do ładu nie powiodło się ani razu. Niemożliwe, żeby zmienili zdanie w tak krótkim czasie...


<C.D.N.>

7 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 3

 Przed oczami mijały mu obrazy jego dawnych przyjaciół. Witali się z nim, machali na dzień dobry. "Długo cię nie było", mówili. Uśmiechnął się lekko i pomachał. Powieki mu marzły, zachodziły piekącymi łzami. Kręciło mu się w głowie. Było zimno. Tak zastraszająco zimno... Jednak jego serce pozostawało ciepłe. Widział swoich przyjaciół. Widział... Czuł. Czuł dotyk na swoim ramieniu. Przenikał przez grube warstwy ubrań z skór i futra, aż do delikatnej skóry Lestata.

– Avrion! Mówiłam, że cię znajdę. Nie uciekniesz tak łatwo...

Odwrócił się, a uśmiech na twarzy zielonowłosej dziewczyny zrzedł. Była drobna, niższa od niego o pół głowy. Niektóre z kosmyków zapletła w modne w tych czasach warkoczyki.

– Och! Ty... ty nie jesteś Avrion. Przepraszam pana najmocniej... Pomyliłam pana z kimś.

– Doprawdy? – zdumiał się Lestat. Mrugał szybciej zmarzniętymi powiekami, próbując wrócić do świata realnego. Wspomnienia pochłonęły go za bardzo. Musiał teraz powstrzymywać łzy wzruszenia. Już miał nadzieję, że dojdzie do ponownego spotkania...

– Z takim jednym... – zmarszczyła brwi i wbiła wzrok w ziemię. Dopiero wtedy zauważył, że miała spiczaste uszy – Brzydkim, długowłosym chłopakiem.

– Wygląda na to, że ja również nie należę do najurodziwszych.

– Nie! Nie! Widziałam tylko ruch – pomachała pospiesznie rękami. – Nie widziałam, żeby ktoś inny dzisiaj wychodził na zewnątrz...

– Ktoś inny? Są z tobą inne dzieciaki?


<C.D.N.>

6 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 2

Jesień 1457

 Stał teraz na skraju wzniesienia i patrzył na wiatr hulający po równinie. Szarpał delikatnymi, spróchniałymi gałązkami. Liście szarpane przez wichurę podrywały się do lotu. Patrzył jak zaczarowany. Nagle lęk ustąpił, ulotnił się przez koniuszki jego palców. Wszystko wyglądało tak, jak to zapamiętał. Bezpiecznie i znajomo. Stał tak długo, aż przed jego oczyma nie zaczęły przelatywać jasne plamy. Myślał, że ślepnie. Sądził, że moc dała we znaki, że niebawem straci wzrok, że to kara za bycie wampirem o zdolnościach magicznych.

Zamrugał parę razy, a plamy zaczęły przelatywać jeszcze szybciej. Zmarszczył swoje siwe brwi. Plamy były zimne i mokre. Wyciągnął dłoń z rękawa i pogłaskał swoją długą brodę. Nie wydawało mu się. To śnieg.

Sądził, że trwała jesień. O tej porze nie powinien padać śnieg. Zdarzało się to czasami, lecz nie był to dobry znak. Zerknął na kryształ u swojej laski. Mrugał powolnym, spokojnym czerwonym światłem. Nie miał powodów do zmartwień. Wyglądało na to, że moc mu służyła. Było bezpiecznie, a śnieg to w takim kontekście dobry omen. Nawet, jeśli przyszedł zdecydowanie zbyt wcześnie.

Swój spacer przez Świszczące Równiny pamiętał jak przez mgłę. Oszołomiony swoimi własnymi emocjami, bezkresnym wiatrem i aż nazbyt wyraźnym łomotaniem serca. Wszystko wydało się tak nierealne. Bardziej, niż sobie to kiedykolwiek wyobrażał. Mógłby nawet powiedzieć, że... bajkowo. Wykrzywione gałęzie drzew, wirujące białe drobinki rozbijające się na jego odsłoniętych policzkach...


<C.D.N.>

5 sty 2023

Od Lestata "Czas zmian" cz. 1

 Jesień 1457

Ostatni czas okazał się dla Lestata wyjątkowo trudny. Nie mógł spać po nocach, a zbliżanie się do terenów dawnej Gildii Łowców nasilały koszmary. Tkwił sam, w swojej bańce śnienia na jawie i urojeń. Usłyszał kiedyś od bardzo mądrego człowieka, że zwalczenie traumy może przebiec tylko dzięki zmierzeniu się z nią. Bezpośrednio, twarzą w twarz. Jak na pojedynku. Niestety ów mądry człowiek już od dawna nie żył, a Lestat sam nie miał pewności, ani potwierdzenia, iż miał wówczas słuszność. Nie mógł o to nikogo zapytać. Został sam, razem z rozważaniami i osądami. Unikał wspomnianego pojedynku. Od dawna nie czuł się siłach, aby choćby próbować się go podjąć. Nawet codzienność bywała męcząca.

Teraz jednak nastał czas.

Zbliżał się do terenu, który wpędził go w koszmary na tak długie lata. Opuścił je. Był jedynym, który przeżył. Wciąż po jego ciele przechodziły dreszcze. Całymi falami. Pomimo skracanej odległości, wciąż jednak nie wyczuwał obecności żadnych bestii. Jedyne, jakich oddech czuł tuż na karku, tkwiły w jego głowie.

Spodziewał się, że zastanie tam olbrzymie gniazdo potworów, tym razem prawdziwych. Teren obsiany odchodami i pełen wylęgarni ich młodych. Myślał, że nie dożyje zobaczenia Świszczących Równin. Coś go dopadnie, rozszarpie i taki będzie koniec legendarnego Lestata de Chuvoka.

A jednak. Życie czasem zaskakiwało.


<C.D.N.>